CHRZEŚCIJAŃSKA NERWICA

Jestem okropnie znerwicowany. Nie wiem, czy do Was też, ale do mnie coraz częściej docierają artykuły o kolejnych ostrzeżeniach. A to na facebooku chcą abym się włączył w akcję „jako chrześcijanin mówię NIE dla Haloween”, a to ktoś wysyła mi maila, że nie powinienem organizować zabawy andrzejkowej, albo że muszę pościć bo idzie koniec, który już dawno Matka Boża, gdzieś tam zapowiedziała, albo w księgarni pewna pani mi wciska gazetę „Egzorcysta” żebym wiedział ile jest zagrożeń. Acha… i jeszcze, że komunię to koniecznie trzeba przyjmować na klęcząco bo inaczej… szkoda gadać. I ja muszę później lecieć szybko do Bonifratrów żeby jakieś ziółka uspokajające kupić. Ostatnimi, których o straszenie posądzałem byli moi kochani bracia jezuici. Ale i z tej strony strach zapukał do mych drzwi. Otóż się okazuje, że chrześcijanin nie powinien grać w totolotka (http://www.deon.pl/spolecznosc/artykuly-uzytkownikow/styl-zycia/art,107,czy-chrzescijanin-powinien-grac-w-totka.html) . Padł na mnie blady strach… Nigdy, co prawda nie grałem w totka, ale niektóre osoby obiecały mi, że jak wygrają 30 mln. To dadzą mi 10%. Co teraz? Pójdziemy razem do piekła?

Oczywiście żartuję sobie z tą nerwicą. Nie mam w tej dziedzinie żadnych problemów. Trudno mi czasem zasnąć, to fakt, ale raczej dlatego, że zdrzemnę się po obiedzie a przed snem zjem „małe co nie co”. Dlatego też ziółka od Bonifratrów autentycznie zażywam.

Nigdy nie byłem prymusem z filozofii, ale jakoś, co chwilę ktoś mi mówi: „ty to masz takie twarde tomistyczne wykształcenie”. Od tego Tomasza zaczynam bo tu tkwi moim zdaniem klucz do tej dyskusji. Co mi, jako chrześcijaninowi zagraża i dlaczego? Otóż zdaje mi się, że Bóg dał człowiekowi wolną wolę? Tzn. ja mogę dokonywać wyborów. Jestem wolny. Ta wolność, tak jak inne władze we mnie jest darem od Boga. Mogę zrobić z nią, co zechcę. Mogę zdecydować, jak zechcę. Mogę nawet Boga odrzucić. Akt woli decyduje, czy gdzieś idę, czy coś robię i jakie ma to znaczenie. Jeśli wejdę w kałużę, w której wcześniej kąpał się satanista to już jestem opętany, albo chociaż zniewolony? Czy jeśli ciotka, wróżka, podrzuciła mi do szuflady karty tarota to jestem poważnie zagrożony? Czy jeśli idę zagrać w totka to wchodzę w mentalność magiczną? Na litość Boską! W ten sposób wszędzie czyha na mnie zło. Jestem w takim razie wielokrotnie zniewolony…  Wolna wola jest miejscem, w którym działa Jezus, ale także jeśli jest słaba zaczyna mieszać zły duch. Jednak nie wystarczy sobie coś powiedzieć, albo zawiesić na szyi, albo odmówić. Akt woli to czyn a nie deklaracja. Ja myślę, że mentalność magiczna jest uprawiana przez wielu katolickich ghostbusters-ów. Otóż wg nich wystarczy nie iść na zabawę andrzejkową, nie obchodzić Haloween, nie grać w totka itd. Wystarczy iść na Mszę, przyjąć komunię, odmówić pacierz rano i wieczorem, nosić medalion św. Benedykta i mieć pod ręką wodę święconą. Czy to nie czary? Czy to nie czystej maści pogaństwo? A gdzie tu akt woli? Poganie rozlewali nalewkę na kamieniu dla swoich bożków żeby ich uchroniły przed złem. Czym to się różni od mojego uczestnictwa w Mszy, w spowiedzi? Może jestem ochrzczonym poganinem? Jakoś przy spowiedzi, ani przy komunii mną nie rzuca a dwa lata temu na ostatki przebrałem się za gotha. Odsądzono mnie wtedy od czci i wiary za ten haniebny, satanistyczny postępek. I do żadnego egzorcysty ani lidera modlitwy wstawienniczej się nie wybieram w najbliższym czasie. Jak już nie będę grał w totka, bawił się na zabawach andrzejkowych, nie będę obchodził Haloween to nic mi już nie zagraża? Czy Ci wszyscy demono-łapacze dadzą mi taką pewność? Nie! O nie… Bo zagrożenia czyhają na mnie wszędzie… I o to właśnie chodzi. Skup się na zagrożeniach, na tropieniu zła, na walce z demonami. Jak już wystarczająco mocno się na tym skupisz to zapomnisz o czynieniu dobra i czerpaniu z niego radości, o kochaniu dla samego kochania, o radości bycia i życia z Jezusem, który swoim zmartwychwstaniem (a nie krzyżem tylko…) uwolnił cię od wszelkiego lęku. Jedynym skutecznym egzorcyzmem na wszystko jest żywa więź z Jezusem. I tego powinien uczyć Kościół, biskupi, księża, zakonnicy i wierni świeccy. Modlitwa o uzdrowienie to każda Eucharystia. Mam wolną wolę i dlatego wybieram Jezusa. Chrześcijański sposób życia to radość z dawania. Tym wyborem chcę żyć. Żadnym innym.

About Norbert Oczkowski

no cóż... Jestem sobą...

Posted on November 8, 2012, in Uncategorized. Bookmark the permalink. 3 Comments.

  1. architektura85

    Ojcze Norbercie🙂 zgadzam się z Ojcem w prawie 100%… Prawie, ponieważ dziwi mnie Ojca lekkie podejście do tematu zagrożeń duchowych, które są realne. Podane w tym tekście przykłady – obchodzenie halloween, andrzejki itp. itd. to znak oswajania nas z tym co wiąże się z kulturą ciemności. I dlatego trzeba o tym głośno mówić. Nie dlatego, żeby siać panikę, ale żeby uświadamiać ludziom co się dzieje wokół nich. Oczywiście – sama nie jestem zwolenniczką doszukiwania się zła we wszystkim i wiem, że najlepszym lekarstwem i obroną jest Jezus Chrystus, Jego miłość. Dlatego nie lubuję się w grzebaniu w tematach zagrożeń. Jednak świadomość ich istnienia jest ważna i jeśli jednocześnie staram się jak najbardziej przylgnąć do Boga to nie będę się ich bała. Przeczytałam Ojca tekst najpierw w “List”. Podobnie jak tekst o. Kłoczkowskiego OP “Niech się mnie boją!”. I szczerze mówiąc oczy mi prawie z orbit wyszły, jak zobaczyłam Waszą ignorancję…bo tak to wygląda. O. Kłoczkowski bagatelizuje Harrego Pottera (to nie jest zwykła bajka, co potwierdza większość egzorcystów i innych specjalistów analizujących temat), który oswaja dzieci w bardzo sprytny sposób z magią, rozmywa pojęcie dobra i zła, wprowadza ogólny zamęt. A przez o. Kłoczkowskiego ten problem jest wyśmiany, natomiast “Harry Potter” porównany do bajki o Czerwonym Kapturku… Jasne, tak jak zauważa jest dużo innych problemów, które mogą prowadzić do tego, że człowiek może się pogubić. Jednak bagatelizowanie dość ordynarnego i bezczelnego wchodzenia magii, czarnoksięstwa do pokoi dzieci jest moim zdaniem niedopuszczalne. Szczególnie przez duszpasterzy, którzy szczególnie powinni być uświadomieni w takich tematach i przekazywać tą wiedzę wiernym. Zło nie jest zawsze bardzo widoczne…często jest podawane w różowym, słodziutkim opakowaniu. Szatanowi wcale nie zależy na tym, żeby być ujawnionym. Gdyby działał jawnie, nic by nie osiągnął. W końcu człowiek raczej pragnie dobra niż zła. Brak edukacji w tej kwestii i brak świadomości duszpasterzy może mieć opłakane skutki, dla nas wiernych. Ks. Glas (egzorcysta pracujący w Wlk. Brytanii) w jednej ze swoich konferencji na temat zagrożeń duchowych wspomniał, że księża z jego parafii, Brytyjczycy, usuwają z rytu Chrztu św. jakiekolwiek wspomnienie o Szatanie (!), aby nie straszyć ludzi. Bo tak jest łagodniej, ładniej, przyjemniej. W tej samej konferencji podkreślił też, żeby nie zagłębiać się zbytnio w tematykę zagrożeń duchowych itp., ale świadomość ich istnienia jest ważna.

    • Poza byciem duszpasterzami niektórym egzorcystom zwyczajnie brakuje wykształcenia i zrozumienia nauczania Kościoła. To, czego uczą i o czym mówią jest zwyczajnie niedouczeniem, brakiem wiedzy teologicznej. Ojciec Jan Andrzej Kłoczowski (nie Kłoczkowski) jest duszpasterzem, ale również profesorem teologii na UPJPII w Krakowie.
      A poza tym, jak możesz się ze mną zgadzać prawie w 100% jeśli za chwilę, w kolejnym zdaniu podważasz istotę tego, o czym pisałem. Zwyczajnie się ze mną nie zgadzasz. Tak wnioskuję z komentarza bo ja pisałem zupełnie, co innego.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: