TROTYL NA KADŁUBIE

Od prawie dwóch lat toczy się w Polsce spór polityczny o wyjaśnienie katastrofy smoleńskiej. Spór o kształt Polski, który z czasem przekształcił się w wojnę, zaczął się o wiele wcześniej. Pierwszych oznak tej wojny, doświadczyłem na własnej skórze mając zaledwie 17 lat. Był rok 1995. Byłem animatorem małej grupki młodzieżowej w ramach Wspólnoty Krwi Chrystusa, działającej przy mojej rodzinnej parafii. Wybory prezydenckie. Kontrkandydaci: Lech Wałęsa i Aleksander Kwaśniewski. Pasjonowałem się sondażami, debatami i później wynikami. Dzień przed ciszą wyborczą mieliśmy grupę rozważania Słowa Bożego. Na spotkanie „wparowała” pani Zosia. Miała wtedy ok. 60 lat i także należała do Wspólnoty Krwi Chrystusa. Oczywiście nie do grupy młodzieżowej… Kiedy my w najlepsze rozważaliśmy Pismo Święte ona rozpoczęła przemowę na temat wyższości kandydata Wałęsy nad kandydatem Kwaśniewskim. Na argumentach racjonalnych się nie skończyło. Podała argument z autorytetu – Ojciec Święty spotkał się z Wałęsą oraz Radio Maryja go popiera. Poza tym był też argument kulturowy: nie zmienia się konia na moście… Jak wyżej napisałem, miałem wtedy 17 lat, było to więc 18 lat temu. Powiecie, że byłem za młody, aby cokolwiek zrozumieć. Rzeczywiście. Ciekawe jest jednak to, że emocjonalne zdenerwowanie było wtedy we mnie dokładnie takie samo, jak dzisiaj, gdy dostaję maile i sms-y na temat wyższości PiS-u nad PO. Zastanawiam się nad pochodzeniem tych emocji. Że one są, jest faktem. I skąd, pierwszy raz przyznam się publicznie, moja sympatia do PO? Dlaczego dzisiaj, widząc przekręty rządów Platformy, nie wywiązywanie się z obietnic i nieudolność Premiera RP, nadal z większą sympatią patrzę na Donalda Tuska niż na Jarosława Kaczyńskiego? I wreszcie dlaczego wolę milczącego Kardynała Nycza od krzyczącego Jana Pospieszalskiego, którego skądinąd bardzo lubię…? (czytaj: http://niezalezna.pl/34391-kardynal-nycz-o-odpowiedzialnosci-za-slowo)

Zastanawiam się nad tym, to znaczy, szukam odpowiedzi i nie wiem, czy te które dzisiaj znajduję nie ulegną zmianie, gdy znajdę inne.

Chyba przede wszystkim w Kościele ojca Rydzyka, w polityce pana Kaczyńskiego, publicystyce panów Pospieszalskiego i Terlikowskiego najbardziej przeszkadza mi „trotyl na kadłubie”. Co to oznacza? Otóż jak ich słyszę i jak ich widzę dostrzegam nie tylko cel, do którego dążą, zbożny i piękny swoją drogą, lecz widzę także metodę. I ta metoda „za Chiny ludowe” nie pasuje mi do metodologii zawartej w Ewangelii. Czuję tam, bez konieczności użycia specjalistycznej aparatury – TROTYL (czytaj – materiał wybuchowy). Oczywiście usłyszę zapewne cytaty z Pisma Świętego „przyszedłem ogień rzucić na ziemię” itd. Moim zdaniem dotyczyło to głoszenia Ewangelii, Dobrej Nowiny o zbawieniu dostępnym dla wszystkich. My dzisiaj porzuciliśmy Ewangelię Jezusa dla tzw. wartości chrześcijańskich, tradycji narodowych i praw człowieka. Nie wkładamy w głoszenie Ewangelii nawet 1/10 tych sił i energii, które tracimy na kłótnie polityczne i narodowościowe. I właśnie dlatego zbrzydł mi patriotyzm, zbrzydła mi Polska. Dlatego wolę mówić, że moja Ojczyzna jest w niebie. Nie dlatego, że nie cenię i nie kocham tego kraju, miejsca moich urodzin i wychowania, miejsca moich przodków. Czuję „trotyl na kadłubie” i unikam ludzi, miejsc i sytuacji, którzy nim śmierdzą.

Jeżeli chcecie gdziekolwiek i pod cokolwiek podkładać chociażby najmniejszą dawkę trotylu nie liczcie na współpracę ze mną. Nie zrobię tego nawet w słusznej sprawie. Nawet w obronie Ewangelii…

About Norbert Oczkowski

no cóż... Jestem sobą...

Posted on November 1, 2012, in Uncategorized. Bookmark the permalink. 11 Comments.

  1. Trzezwe spojrzenie

  2. +.
    Podobnie jak ojciec Norbert jestem za powszechnym rozbrojeniem i nie ma szans, abym broniła Ewangelii za pomocą trotylu czy innych materiałów wybuchowych.
    W ogóle – naturę mam pokojowo nastawioną do świata.
    W stu procentach podpisuję się pod tezą Ojca, że “My dzisiaj porzuciliśmy Ewangelię Jezusa dla tzw. wartości chrześcijańskich, tradycji narodowych i praw człowieka. Nie wkładamy w głoszenie Ewangelii nawet 1/10 tych sił i energii, które tracimy na kłótnie polityczne i narodowościowe.”
    Bezwzględnie domaga się to zmiany!

    Tak jak Ojciec cenię i kocham ten kraj, miejsce moich urodzin i wychowania, dlatego też bardzo było mi przykro, gdy czytałam słowa Ojca: ” I właśnie dlatego zbrzydł mi patriotyzm, zbrzydła mi Polska.”
    Mnie nie! nie zbrzydł mi patriotyzm i nie zbrzydła mi Polska.
    Choć bywało i bywa tu trudno w tej mojej Ojczyźnie, choć przeżyłam w niej i socjalizm i stan wojenny i demokratyczne przemiany, i biedę ogromną, i bezrobocie.
    Choć co dnia obserwuję tu głupotę, a czasem i nieuczciwość rządzących, choć zdarzają się tu mniejsze i większe afery – nie zbrzydła mi Ona.
    Nie zbrzydła mi Polska, choć zdarzyło mi się odwiedzać kraje i piękniejsze i bogatsze, i mądrzej rządzone.
    No cóż.., powiem więcej: w Jej obronie, gdyby coś zagrażało Jej niepodległości chyba jednak podkładałabym trotyl.
    “Może dlatego mówię tak, jak mówię, ponieważ to jest moja matka, ta ziemia! To jest moja matka, ta Ojczyzna! To są moi bracia i siostry! I zrozumcie, wy wszyscy, którzy lekkomyślnie podchodzicie do tych spraw, zrozumcie, że te sprawy nie mogą mnie nie obchodzić, nie mogą mnie nie boleć! Was też powinny boleć! Łatwo jest zniszczyć, trudniej odbudować. Zbyt długo niszczono! Trzeba intensywnie odbudowywać! Nie można dalej lekkomyślnie niszczeć!” (z homilii Jana Pawła II 3.06.1991 r. na lotnisku w Masłowie koło Kielc http://www.youtube.com/watch?v=jRZBNJCz69I )

    Nie zbrzydli mi też rodacy, choć często wściekam się na niektórych z nich.
    Nie zbrzydli mi ani Ci z PO, ani Ci z PIS bowiem, jak wyżej – “to są moi bracia i siostry”.
    Jedni lepsi, inni gorsi, jedni madrzejsi, inni głupsi – ale wszyscy są moimi braćmi w Chrystusie i w polskości. Jakoś przetrzymam głupoty wygadywane przez tych, czy owych! Jakoś przetrwam ten czas pogardy i nienawiści, i obiecuję: będę modlić się za nas Polaków – o mądrość i jedność.
    Boleję nad tym pęknięciem jakie nam, jako narodowi, się znowu zdarza – nie po raz pierwszy w historii, i chciałabym przypomnieć to, co pisał św. Paweł w Liście do Koryntian: “A przeto upominam was, bracia, w imię Pana naszego Jezusa Chrystusa, abyście byli zgodni, i by nie było wśród was rozłamów; byście byli jednego ducha i jednej myśli. Doniesiono mi bowiem o was, bracia moi, przez ludzi Chloe, że zdarzają się między wami spory. Myślę o tym, co każdy z was mówi: «Ja jestem Pawła, a ja Apollosa; ja jestem Kefasa, a ja Chrystusa». Czyż Chrystus jest podzielony? Czyż Paweł został za was ukrzyżowany? Czyż w imię Pawła zostaliście ochrzczeni? (1Kor 1,10-13)
    Tak sobie myślę, że gdybyśmy bardziej o tym pamiętali lżej, by się żyło na świecie.
    Poniżej link do piosenki Jacka Kaczmarskiego. Piosenka poza tematem, ale jednak w temacie bardzo! https://www.youtube.com/watch?v=ewskuChE2TY

    I na koniec: jedno nieśmiałe pytanko będące także maleńką próbą psychologicznej analizy;) – byłbyż wpis Ojca i zbrzydzenie patriotyzmem i Polską wyrazem najwyższej próby tegoż patriotyzmu i tejże miłości ?

    Pozdrawiam i siostrzane uściski posyłam!

  3. Salve Frater!
    Zaczynam zatem od cytaty: “Nie staram się przekonać mojego przeciwnika, że jest w błędzie, ale zjednoczyć się z nim w poszukiwaniu prawdy” (Fr Jean Baptiste Lacordaire OP). Byłem członkiem PO. Kandydowałem (chwała Bogu nieskutecznie) do Sejmu. Byłem członkiem Zarządu Regionu i Regionalnego Sądu Koleżeńskiego (teoretycznie – buahahaha – byłem władny wywalić Schetynę z partii na zbity ryj). Potem przejrzałem. Zobaczyłem wielki szwindel, wielki szaber, pomiatanie ludźmi, intrygę, syf i gnój, a wszystko to w jedwabnych rękawiczkach najlepszego gatunku. Boję się, że ten jedwab mami wielu przenikliwie widzących świat. Że czegoś do tego jedwabiu dodają, bowiem rzuca się na oczy duszy i rozumu. Że szkło kontaktowe jest zatrute cieczą, którą jedwabiem mamieni biorą za Visine. Zgadzam się, łatwiej jest lubić światowca Tuska, od siermięgi Kaczyńskiego. Ale to ten drugi (może niechcący, może to efekt uboczny, nie wiem) jest bliżej śladów prawdy. Obu nie lubię. Obaj są skażeni okrągłostołową “Targowicą II” (w to też nie wierzyłem, póki nie skonstatowałem, że skoro KORowiec Michnik chleje koniak z UBkiem Urbanem, to coś tu nie gra, że o wolności i zaszczytach Jaruzela i Kiszczaka nie wspomnę…). Obaj mają jeden cel – wykluczyć drugiego. Ale są jeszcze pistolety typu Ziobro, Bielan, Kamiński, mężowie zaufania jak Ujazdowski, Jurek, Gwiazda, Morawiecki… Tym czterem ostatnim wierzę. Zgadzam się, że stylistyka “pi-aru” typu Terlikowski i Pospieszalski jest abominacyjna, ale inna nie zaskutkuje. Inna jest obojętna. A tu trzeba krzyczeć: trotyl na kadłubie! Bo jest trotyl na kadłubie. Amerykanie przeprowadzili badania pasa bezpieczeństwa, jaki przekazał im jeden z posmoleńskich wdowców (pas dostał wraz z częściami garderoby żony, wot ruskije riebiata niemnożka zaszutili) i bezdyskusyjnie stwierdzono obecność środków wybuchowych.
    Nie mamy armii. Nie mamy flotylli. Nie mamy lotnictwa. To co mamy, to karykatura. Mamy pakty i sojusze. Liżemy tyłki Brukseli, Berlinowi i Moskwie. A gdy przyjdzie do najgorszego znowu nikt nie będzie chciał umierać za Gdańsk. Sprzedano nas przy okrągłym stole. Ja to pamiętam, miałem wtedy dwadzieścia kilka lat. Pamiętam też, jak Wałęsa podejmował decyzje które wszyscy składali na karb jego niewątpliwej głupoty, a były one tymczasem częścią agenturalnej akcji sowieckiego wywiadu.
    Mam nadal przyjaciół w PO. Tam też są porządni ludzie, ale przecież Oskar Schindler to był esesman, więc jaka to zasługa…? Miłujcie nieprzyjacioły… Panie daj siłę do wypełnienia tego nakazu, jest mi coraz trudniej. Jestem synem i wnukiem oficerów Wojska Polskiego Najjaśniejszej Rzeczypospolitej, ale mój ojciec po wojnie miał do wyboru LWP albo kulkę. Wybrał życie, wtedy zapisano go do PPR. Różne są życiorysy i nikogo nie będę oceniał, łatwo skrzywdzić niewinnych. Jedno wiem. Od kiedy zamieniłem PO na OP prawda stała się moją pasją dnia codziennego. I nie odpuszczę. Czuję trotyl na kadłubie. Kocham Polskę, moją Ojczyznę, Matkę. Będę uczył moje dzieci i wnuki Roty, tego, że Bóg, Honor, Ojczyzna, wierszyka Kto ty jesteś? i tego wszystkiego, co sprawia, że fani Juli (znasz Julę? Nie? No właśnie, lubię Cię) mówią: patriota to idiota. Otóż nie. Jestem wybitnie inteligentny i jestem patriotą. Tak mi dopomóż Panie Boże Wszechmogący i wszyscy Święci Pańscy!
    Dobrze, że jesteś. Uważaj na Siebie!
    Twój – czess
    P.S. Pamiętasz “Prawdy Rodła”?
    5 Prawd Polaków:
    
1. Jesteśmy Polakami
    
2. Wiara Ojców naszych jest wiarą naszych dzieci
    
3. Polak Polakowi bratem
    
4. Co dzień Polak narodowi służy
    
5. Polska Matką naszą, nie wolno mówić o Matce źle

  4. CZESS, przedstawiasz tu nauki patriotyczno- narodowo-wyzwoleńcze , “posypując prochem czy wstawiając kostki trotylu”, w obronie lub przeciw konkretnym wartościom czy osobom. Ilekroć słyszę lub jestem bezpośrednim świadkiem, czy też ktoś przekonuje mnie o tym, czyją stronę trzymać, za kim się należy się opowiedzieć, kogo popierać a przeciw komu protestować, tyle razy mam na myśli, jak Jezus postępował w konkretnych warunkach społeczno-politycznych, w jakich żył i nauczał. Nie wskazywał np że Zeloci są lepsi, bardziej patriotyczni i sprawiedliwi od innego ugrupowania, nie potępiał kolaborantów, a wręcz z ich grona powoływał tych, którzy byli Jego najbliższymi uczniami. Był w samym środku wydarzeń politycznych i społecznych i nie wykorzystywał ich do głoszenia swojej nauki, w taki sposób, aby komukolwiek się przypodobać. Narażał się wręcz wielu, głosząc, że należy oddać cesarzowi to, co cesarskie a Bogu to, co się Jemu należy. Wreszcie sam został zamieniony za więźnia politycznego i skądinąd wielkiego patriotę – Barabasza. „Wówczas uwolnił im Barabasza, a Jezusa kazał ubiczować i wydał na ukrzyżowanie.(Mt 27,26)
    Czy my nie wydajemy Jezusa ciągle na biczowanie odsuwając Jego Ewangelię na dalszy plan w zamian za wartości, które są dla nas ważniejsze niż nauka Jezusa?

    • Czesławo, początek Twej wypowiedzi jest zdecydowanie z innej bajki jak koniec. Drwisz z nauk patriotyczno-narodowo-wyzwoleńczych zasłąniając się Chrystusem. Michnik z GW też się zasłania w ten sposób jak mu wygodnie. Chrystus jest najważniejszy, ale to nie łatwe być wyznawcą Chrystusa i człowiekiem. Niełatwo jest żyć wśród ludzi każdego dnia, gdzie dookoła panuje zło. Trzeba umieć je zobaczyć. Prawidłowe rozróżnienie dobra od zła jest trudne. Dookoła przemoc, ludzie giną, zwłoki są beszczeszczone, fala dziwnych samobójstw, pedofilia i związki homoseksualne, nędza dla wielu, promocja aborcji i in vitro, bardzo ograniczony dostęp do pomocy medycznej, gigantyczne złodziejstwo i co…. Biczujesz Chrystusa gdy udajesz,że tego nie widzisz, gdy nie głosujesz lub głosujesz za złem.

      • Ani w moim poście, ani w komentarzu Czesławy, nie odnajduję drwiny z nauk jakichkolwiek. Bardzo proszę trzymać się słów napisanych, jeśli mamy o czymkolwiek dyskutować. Jeśli nie – nie dopuszczę żadnego napisanego w ten sposób komentarza.
        Że nie jest łatwo być chrześcijaninem to wiemy. Każdy chyba decyduje o sobie więc bez rozczulania się nad sobą, bardzo proszę. Nie mówimy o odróżnianiu dobra od zła. Chodzi o to, czy potępiamy zło, czy grzesznika? Chrystus nigdy nie odrzucał ludzi. Jakichkolwiek. I nie wzywał do wojny, do rewolty, do wyjścia na ulice, do obalenia jakichkolwiek rządów. A rzymianie o wiele więcej zła zrobili dla narodu wybranego niż wielu z wymienionych “wrogów RP”.

  5. Dla mnie głos rozsądku. Po prostu.🙂

  6. Chciałem wypowiedzieć swoje zdanie, przedstawić subiektywny punkt widzenia, napisać zgodnie z sumieniem i przekonaniami. Mało tego, pisałem o sobie wierząc zasadom homiletyki, że tak trzeba. Czesławo, imienniczko, czy mam się zaprzeć siebie dlatego, że Ci się nie podobam? Nie chcę wojny. Chcę pokoju, Chrystusowego pokoju na świecie. Ale pomimo tego nadal będę lubił pierogi i motocykle. Pozwolisz, mam nadzieję?

  7. CZESS, w którym miejscu napisałam,że Cie nie lubie…? To jest domyslanie się typu “co autor chciał przez to powiedzieć”. 🙂 Ja też nie chcę wojny.

    Wojciechu, ja nie zasłaniam się Chrystusem jak napisałeś, ale jako chrześcijanin, Jego wyznawca, chcę Go naśladować, chcę odwoływać się do sytuacji jakie On sam przeżywał, jak reagował na nie, i czynić podobnie. Nie są to dla mnie dwie bajki, ale jedno, całość. Nie chcę oddzielać nauki Jezusa od życia, tego politycznego czy narodowego również.
    Zło w życiu widę bardzo wyraźnie i denerwuje mnie, jeżeli ktoś chce mi go pokazać jeszcze wyraźniej i w taki sposób, jakby poza nim nikt tego zła nie widział.
    Jezus w przypowieści o chwaście poucza, że pszenica i chwast (czytaj: zło i dobro) będą rosły razem i nie jest konieczne, aby zewsząd w świętym i sprawiedliwym zapale wyrywać chwast z korzeniami, bo można wyrwać pszenicę – “Pozwólcie obojgu róść aż do żniwa”. (Mt 13, 30) Muszę zgodzić się na to, że ono (zło) będzie i że nie jestem w stanie je wyrwać doszczętnie, ani ze swojego życia osobistego, ani ze społeczno-politycznego. Choć to nie oznacza jego pochwały.
    Widzę człowieka, który popełnia zło, ale dzięki wierze patrzę na niego zupełnie inaczej niż tylko przez sprawiedliwość. Jezus mi mówi – Ja jestem w tym człowieku. Jezus przelał swoją krew również za niego, nie tylko za mnie.

  8. Czesławo, nie wiem skąd wzięłaś zwrot “nie lubię”, napisałem “…że Ci się nie podobam” i rzecz jasna nie szło mi o jakiekolwiek inne podobanie się, poza podobaniem się (lub nie) moich poglądów. Mniejsza o to. Właściciel tego bloga zachęcił mnie do skomentowania. Uczyniłem to w zgodzie z sobą samym i z najlepszymi intencjami w sercu, ale – jak uczy doświadczenie – nie masz takiego dobrego uczynku, który się przeciwko Tobie nie obróci… Zaczęłaś mnie rugać, oceniać, strofować i wychowywać, a na to ostatnie już definitywnie za późno. Nie miałem zamiaru wchodzić z nikim w polemikę. Na dodatek niezwykle sprytnie uciekasz od meritum przesuwając punkt ciężkości i kierując światło na nieistotne ozdobniki frazeologiczne. Wychodzę z tego pokoju, za ciasno tu dla mnie. A ponieważ, jak się zorientowałem, oboje jesteśmy z paczki ŚP O. Andrzeja Hołowatego OP nie róbmy mu przykrości i zakończmy ten prowadzący donikąd spór. Szanuję Twoje ewangeliczne poglądy. Dziękuję za ich przedstawienie, z pewnością będzie to miało wpływ na moje.
    Wraz z Synem swoim Panna Maria niech błogosławi Tobie i wszystkim uczestnikom tej naszej … aktywności.
    Rzucam ręcznik. Czess

  9. “Nie staram się przekonać mojego przeciwnika, że jest w błędzie, ale zjednoczyć się z nim w poszukiwaniu prawdy” – CZESS, zacytowałeś te słowa, a teraz uciekasz, zamiast się zjednoczyć.🙂
    “Zaczęłaś mnie rugać, oceniać, strofować i wychowywać,” chyba przesada…. ale skoro tak to odbierasz…
    Dlatego tak trudno jest dyskutować o czymkolwiek, ponieważ się obrażamy, zacinamy, chyba bardziej “przeciw” poglądom przeciwnika/dyskutanta, niż “za” obroną swoich racji. Więcej jest oceny, osądów niż argumentów.
    A może nie mam racji….?

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: